2008-03-31 18:43:26 >>
Opowiem wam pewną historię...
Historie, która zdarzyła się naprawdę... Nie jest ona ani romansem, ani sensacją. Jest to zwykła opowieść o swiecie ludzi. Ludzi, którzy kochają konie i wszystko co z nimi związane. Opowiem wam, jak dorastają, przeżywają wzloty i upadki, pierwsze sukcesy. Skupię się jednak na prawdzie...
Jesli chcesz ją poznać zapraszam wkrótce...
skomentuj (0)
2008-01-17 21:00:21 >>
Witam:) Jak by to powiedzieć strasznie dawno mnie tu nie było. Bardzo prowdopodobne, że całkowicie zniknę z tego bloga, a jeżeli nie to zmienię jego charakter. Jeszcze nie wiem dokładnie na co ale pewien pomysł rozkwita w mojej główce :)
Zresztą i tak nikt tego nie czyta i choć w moim jeździeckim życiu dzieje się dużo to nie chce mi się już o tym pisać tak jak kiedyś.
Pożyjemy obaczymy. A Tymczasem buziaki :*
skomentuj (2)
2007-06-16 11:43:00 >>
Qrcze dawno nie pisałam ale nie było o czym...
Jard jednak ma naderwane ścięgno, a Misiu jest zajebiście przeziębiony...
Tylko usiąść i płakać...
Dzisiaj czeka mnie poważna rozmowa z Majką trzymajcie kciuki...
Za 10 dni wylatuję :>
skomentuj (1)
2007-05-19 18:59:49 >>
Tak jak to Monika raczyła skomentować byłam w Strykowie i poszło mi nawet dobrze. Co prawda styl mógł by być lepszy ale ważne, że nie było tragicznie i poszło na czysto jeden przejazd.
Do Napoleońskiej niestety nie pojechałam, ale to nie z mojej winy tak właściwie, bo w propozycjach naspisali, że są tylko stylówki na L a nie bardzo chciałam jechać taki konkurs. Więc nie pojechałam. Jednakże w Napoleońskiej byłam i nawet sporo wypiłam:D Razem z Karą pojechalyśmy:)
Najpierw dworzec na widzewie i pociągiem do Piotrkowa Trybunalskiego. W Piotrkowie mega szybkie spotkanie ze znajomymi z FW i wsiadamy do busa do Woli Krzysztoporskiej ;p a z Woli z bucika do Jeżowa, czyli miejsca naszego spoczynku. Nie będę opisywać co się dzialo w Jeżowie, bo za dużo czasu by to zajęło. W Napo jak zwykle bylo super. Impreza też była dobra(wystarczy zapytać Karej, która wylądowała w WC
)
Wróciłyśmy z naszą starą znajomą z PIAFa
Pożniej dużo szkoły i wreszcie wczoraj pojechałam do koni :D A tutaj spotkała mnie nie miła niespodzianka, mianowicie Jard zostal prawdopodobnie skopany przez innego konia w głowę i było podejrzenie wstrząsu mózgu. Niestety nie moglam zostać aż do momentu przyjazdu lekarza, ale Marysia zdała mi później relacje. Jard jest tylko bardzo mocno obtłuczony(może mu się wreszcie poprzestawia w tym małym mózguna lepsze).Ale za to ma krwiaka na scięgnie...
Pytam się więc jak tu być normalnym przy takim koniu, który sam sobie nabija krwiaka na nodze...
No ale na szczęście już z nim dzisiaj lepiej.
Mialam dzisiaj z Jerzym trening na Misiu. Fajnie mi dygal, ale jeździliśmy tak lajcikowo bo i ja dawno nie jeździłam i Misiek nie był w najlepszym treningu ostatnio. Ale jestem z niego dumna :D
Jak dobrze pójdzie to pojadę do Gajewnik na dwóch, chyba, że Jurand nie da rady...
Buźka4@ll
skomentuj (1)
2007-04-26 22:20:09 >>
Łaaa juz w sobote są zawody... Qrwa przecież ja zrobię z sebie i z Majki pośmiewisko...
Qrde cała ta biegówka, a ostatnio Misiek(bo na nim wlasnie jadę) ma jakieś złe dni i coś nam nie idzie...
No ale pociesza mnie myśl, że w niedziele mam osiemnache kumpli to opije albo porażkę albo ...
A następne plany to Napoleońska, a tam będzie impresssska :D:D
skomentuj (1)
2007-01-27 20:11:55 >>
Byłam dzisiaj na koniach :D i jeździłam na Jurandzie :D czyli Jardzie dla nie wtajemniczonych ;p
Na szczęście już mu się zebiska, a raczej dziury po nich wyleczyły i można jeździć znów na wędzidle. Wczoraj była pierwsza jazda po dłuższej przerwie(mojej) i pierwsza na wędzidle(Jarda;p) po wizycie dentysty ;p Na początku trochę się ciągnął, ale na szczęście mu pod koniec jazdy przeszło i w sumie rawie uzyskałam to co przed wyrywaniem. Dzisiaj też wsiadlam.
Najpierw długie rozprężenie, w galopie na prawo troszkę się zacieliśmy, ale w końcu ustąpił i miałam go w dwóch paluszkach :) dosłownie.
Na hali razem ze mną jeździła jeszcze Majka na Witrażu i Justyna na Jordku. Trener:) ustawił majce kopertkę i powiedział, żeby skakała. Na to moja Majka;p pyta się czy mogę się podłączyć na skoki na to p. Jurek odparł, że oczywiście.No to zaczęłam skakać i na początku było tak sobie, bo trochę spłaszczał skoki, ale na koniec ustawił mi cos ok. 100cm. może troszkę wyżej. Jurand podszedł do przeszkody i choć wcale mu nie pasowało to tak pięknie skoczył. Zabaskilował mhmmm poprostu cudo ;p
Ale do czego zmierzam. Na ani jednym skoku nie miał wygiętego krzyża i nie podnosił ryja do góry...
Wyrwanie zębów pomogło...
Teraz już tylko na zawody, ale uzgodniłyśmy z Mają, że nie warto pchać się z nim na halówki więc czekam niecierpliwie na wiosnę :D
buziaki :*
skomentuj (4)
2007-01-13 12:42:56 >>
Tak no cóż jezdzimy sobie na tych koniach... Misiu już na szczęście wyzdrowiał :D A Jurand mial wczoraj wyrywane wilcze zęby :)) No a teraz, jak mu wszystko się tam w pyszczku wyleczy to zabieramy się ostro do roboty :D
Mam taka malą nadzieję, że na wiosnę pojadę na nim jakieś zawody...
Poprostu nie poznaję tego konia:D idzie poprostu bosko, za to Misiu zaczął się strasznie opierdalać... Trzeba wziąść się do roboty, niestety dzisiaj nie dotarłam na konie, bo qrwa... a zreszta nie ważne. Najważniejsze,że muszę za to zabić moją siostrę... Teraz jest koniec semestru, dlatego niestety nie mogę być często na koniach... Ale nadrobię to :D mam nadzieję :D No nic kończę te wypociny ;p
Pozdrawiam wszystkich :*
skomentuj (3)